Jak samemu sprawdzić SEO sklepu — 8 testów w godzinę
Zanim zapłacisz komukolwiek za audyt, warto wiedzieć, czego właściwie szukasz. Poniżej osiem testów, które zrobisz sam w około godzinę — bez płatnych narzędzi i bez znajomości kodu. Każdy sprawdza inny rodzaj problemu, a przy każdym piszę wprost, czy da się to naprawić samodzielnie, czy to już robota dla kogoś z doświadczeniem.
Spis treści
Zasada: od dołu do góry
Najczęstszy błąd przy samodzielnym sprawdzaniu sklepu to zaczynanie od treści. Ktoś czyta, że trzeba pisać dobre opisy, siada i pisze trzydzieści opisów — a potem nic się nie dzieje, bo Google w ogóle nie dociera do tych stron.
Kolejność ma znaczenie i jest zawsze taka sama: najpierw sprawdzasz, czy Google widzi sklep. Potem, czy widzi wszystkie strony. Dopiero na końcu, czy te strony mają coś do powiedzenia. Każdy kolejny poziom jest bez sensu, jeśli poprzedni nie działa.
1. Czy sklep w ogóle jest w indeksie
Jak sprawdzić: wpisz w Google site:twojadomena.pl (bez spacji po dwukropku).
Co powinieneś zobaczyć: listę swoich stron. Jeśli widzisz zero wyników, sklep nie istnieje dla wyszukiwarki i to jedyny problem, jaki masz w tej chwili.
Zero wyników oznacza zwykle jedną z trzech rzeczy: włączoną blokadę indeksowania (na WordPressie to jedno pole w ustawieniach czytelności), blokadę w pliku robots albo domenę tak nową, że Google jeszcze do niej nie dotarł. Pierwsze dwa naprawisz sam w pięć minut.
2. Ile stron zna Google
Jak sprawdzić: to samo zapytanie, ale teraz policz wyniki i porównaj z tym, ile masz produktów i kategorii.
| Co widzisz | Co to znaczy | Kto to naprawi |
|---|---|---|
| dużo mniej niż produktów | Google nie dociera do części sklepu | zwykle specjalista |
| mniej więcej tyle, ile stron | indeksacja w porządku | — |
| wielokrotnie więcej | filtry i tagi generują śmieciowe adresy | zwykle specjalista |
Trzeci wariant jest najczęstszy w sklepach i najbardziej mylący, bo „dużo stron w Google" brzmi dobrze. W praktyce oznacza, że wyszukiwarka zużywa czas na strony filtrów zamiast na Twoje produkty. Więcej o tym w tekście o strukturze kategorii i filtrów.
3. Czy strony nie są zablokowane
Jak sprawdzić: wejdź na adres twojadomena.pl/robots.txt.
Czego szukasz: linii Disallow: / — samotny ukośnik blokuje cały serwis.
To rzadkie, ale gdy się zdarza, tłumaczy wszystko naraz.
Drugie miejsce do sprawdzenia: otwórz stronę produktu, kliknij prawym przyciskiem →
„Pokaż źródło strony" i użyj wyszukiwania (Ctrl+F) na słowie noindex. Jeśli je znajdziesz,
ta strona jest celowo wykluczona z wyników. Na stronie produktu to prawie zawsze błąd.
4. Czy tytuły się nie powtarzają
Jak sprawdzić: otwórz pięć różnych produktów w kartach przeglądarki i przeczytaj tekst na zakładkach.
Czego szukasz: czy każdy tytuł jest inny i czy zawiera nazwę produktu. Tytuły w rodzaju „Sklep internetowy — strona 1" na wszystkich podstronach to jeden z częstszych problemów po zmianie szablonu.
Jeśli używasz IdoSell, warto sprawdzić dodatkowo, skąd te tytuły pochodzą — na tej platformie steruje nimi szablon, a nie pole przy produkcie, co bywa źródłem nieporozumień. Opisałem to w tekście o menu i kategoriach w IdoSell.
5. Czy kategorie mają treść
Jak sprawdzić: wejdź na trzy najważniejsze kategorie i sprawdź, czy poza listą produktów jest tam jakikolwiek tekst.
Dlaczego to ważne: kategorie łapią zapytania ogólne — te o największym wolumenie. Sama lista produktów nie daje wyszukiwarce żadnego powodu, by pokazać akurat Twoją kategorię zamiast dwudziestu innych.
To jest test, po którym najczęściej da się coś poprawić samodzielnie i od razu. Nie chodzi o tysiąc znaków wypełniacza — wystarczy kilka akapitów, które realnie pomagają wybrać produkt z tej kategorii.
6. Czy opisy są Twoje
Jak sprawdzić: skopiuj jedno zdanie z opisu produktu, wklej w Google w cudzysłowie.
Co zobaczysz: jeśli to samo zdanie ma dwudziestu innych sprzedawców, to opis pochodzi od dostawcy i nie wyróżnia Cię w niczym.
Przy okazji policz znaki własnego opisu — bez tabeli parametrów, bez menu, bez banera zgód. Mediana poniżej 500 znaków to sygnał ostrzegawczy. Dokładnie taki układ stał za przypadkiem, który opisałem w analizie sklepu, który stracił 98% widoczności po aktualizacji algorytmu — technika była tam bez zarzutu.
7. Szybkość na telefonie
Jak sprawdzić: narzędzie PageSpeed Insights od Google, adres strony produktu (nie strony głównej), zakładka wyników mobilnych.
Jak czytać wynik: sam wskaźnik jest mniej istotny niż to, co narzędzie wskazuje jako największy problem. Zwykle są to nieskompresowane zdjęcia — i to akurat naprawia się prosto. Kolejność działań rozpisałem w tekście o tym, co zrobić przy wyniku 40 na 100.
8. Czy coś się zmieniło w danych
Jak sprawdzić: Google Search Console, raport skuteczności, zakres 12 miesięcy, widok dzienny.
Czego szukasz: nie poziomu, tylko kształtu wykresu. Nagły uskok w jednym dniu oznacza coś innego niż powolne osuwanie się przez pół roku.
| Kształt wykresu | Najczęstsza przyczyna |
|---|---|
| uskok w jednym dniu | aktualizacja algorytmu albo własne wdrożenie |
| spadek w ciągu 2–4 tygodni | zmiana adresów, przekierowania, migracja |
| powolne osuwanie przez miesiące | konkurencja, starzenie się treści |
| wyświetlenia spadają, kliknięcia zostają | utrata długiego ogona — patrz test 6 |
Jeśli spadek pokrywa się z datą wdrożenia nowego sklepu lub zmiany adresów, zacznij od sprawdzenia przekierowań 301 — to szybsza i tańsza naprawa niż praca nad treścią.
Co zrobić z wynikiem
Te osiem testów wystarczy, żeby ustalić kategorię problemu. Nie wystarczy, żeby ustalić jego skalę — do tego trzeba już przejść przez wszystkie strony, a nie przez pięć próbek.
To jest istotne ograniczenie tej metody. Sprawdzenie pięciu produktów z pięciuset mówi tyle, że problem istnieje — nie mówi, ilu stron dotyczy ani od czego zacząć. Sam się na tym przejechałem przy jednym z audytów: agregat policzony automatycznie pokazał, że opisy są w porządku, bo skrypt liczył jako treść baner zgód na pliki cookies. Dopiero ręczne sprawdzenie jednej strony odwróciło wniosek o sto osiemdziesiąt stopni.
Jeśli któryś test wypadł źle i chcesz wiedzieć, ile stron dotyczy problem oraz w jakiej kolejności to naprawiać, robię bezpłatny audyt SEO sklepu — przechodzę przez cały serwis, nie przez próbkę, i oddaję 30–50 rekomendacji uszeregowanych według wpływu. Bez zobowiązania: jeśli z danych wyjdzie, że SEO Ci się nie opłaca, też to napiszę.
Najczęstsze pytania
Czy darmowe narzędzia online wystarczą?
Do wykrycia kategorii problemu — tak. Automatyczne narzędzia dobrze wyłapują rzeczy policzalne: brakujące tytuły, wolne ładowanie, błędy odpowiedzi serwera. Nie ocenią natomiast, czy treść ma sens ani czy struktura kategorii odpowiada temu, jak ludzie szukają Twoich produktów. To wciąż wymaga kogoś, kto na to spojrzy.
Co zrobić najpierw, jeśli kilka testów wypadło źle?
Trzymaj kolejność z tego tekstu — od indeksacji do treści. Naprawianie opisów, gdy Google nie dociera do stron, to praca, której nikt nie zobaczy. Jedyny wyjątek: jeśli test 7 pokazuje bardzo wolne ładowanie na telefonie, warto to zrobić równolegle, bo wpływa też na sprzedaż.
Jak sprawdzić swoją pozycję na konkretną frazę?
Nie przez wpisanie jej w Google w swojej przeglądarce — zobaczysz wynik spersonalizowany przez historię i lokalizację, zwykle zawyżony. Wiarygodne dane są w Search Console: raport skuteczności, zakładka z zapytaniami, kolumna ze średnią pozycją. To dane od samego Google, nie szacunki.
Sklep jest nowy i nie ma go w Google. Ile to trwa?
Od kilku dni do kilku tygodni. Można to przyspieszyć: zgłoszenie mapy strony w Search Console i poproszenie o zaindeksowanie strony głównej. Jeśli po miesiącu nadal nie ma żadnej podstrony w indeksie, to nie kwestia czasu, tylko blokady — wróć do testu 3.
Któryś test wypadł źle?
Sprawdzę cały sklep, nie próbkę — i powiem, ilu stron dotyczy problem oraz od czego zacząć. 30-50 rekomendacji w 7 dni, bezpłatnie i bez zobowiązania.
Zamów pełny audyt SEO sklepu →